Wtorek, 08.02.2011
Walka o wyższe wynagrodzenie

Spośród wszystkich państw Europy Zachodniej, Anglia jest na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o najniższe zarobki pracowników hoteli. Oczywiście nie chodzi tu o kadrę zarządzającą, lecz o tzw. „fizycznych”, od których wymaga się wysokiego standardu pracy, lecz w zamian oferuje się najniższy standard płacy.

Obywatelska organizacja London Citizens (LC) i związki zawodowe Unite prowadzą kampanię, której celem jest zmiana stosunku do ludzi zatrudnionych w hotelach. Chodzi o wyższe stawki, możliwość podnoszenia kwalifikacji i awansu, współpracę ze związkami zawodowymi, pomoc w stworzeniu możliwości nauki języka angielskiego i równe prawo do rozwoju zawodowego tak dla sprzątaczki, jak i dla pani z hotelowego biura.

Stawka na życie
W środę, 25 marca, w brytyjskim parlamencie, członkowie Unite i London Citizens ogłosili raport „Rooms for Change”, którego założenia mają być zrealizowane do 2012 roku, tak by Londyn rzeczywiście zasłużył sobie na miano Miasta Olimpijskiego. Autorzy raportu uznali, że przywilej organizowania największego święta etycznej, sportowej rywalizacji, stanowi dla miasta rodzaj nobilitacji. A póki co, Londyn na nią nie zasługuje, właśnie z tego względu, że za wytworną fasadą ekskluzywnych hoteli, kryje się zaplecze ludzi ledwo wiążących koniec z końcem. Od dziewięciu lat London Citizens walczy o wprowadzanie przez korporacje minimalnej stawki płacy, ale obliczanej specjalnie dla Londynu, ponieważ koszty życia są tutaj większe niż w innych miastach Wielkiej Brytanii. Stawce gwarantowanej ustawowo (National Minimum Wage) LC przeciwstawiło stawkę London Living Wage, która obecnie wynosi 7,45 funta za godzinę. Co roku oblicza ją urząd burmistrza Londynu, który zresztą w pełni popiera walkę organizacji o przestrzeganie Living Wage. Z raportu „Rooms for Change” wynika, że porównując średnie zarobki pracowników hoteli opłacanych oczywiście stawką National Minimum Wage, bo na większą na ogół nie mogą liczyć, zarabiają około 917 funtów miesięcznie. Tymczasem, przeliczając wciąż na funty, zatrudnieni w hotelach w Norwegii zarabiają dwa razy więcej – około 1900 na rękę. Lepiej płaci się w Niemczech, Finlandii i wyjeżdżając poza Europę: w Australii. Przy czym stolica Wielkiej Brytanii wciąż przoduje w kosztach utrzymania.

Ludzie tacy jak ty
Ekskluzywne hotele w centrum Londynu, są uzależnione od serwowania swoim pracownikom płacy najniższej z legalnie możliwych. Można to zmienić tylko dzięki osobistemu zaangażowaniu ludzi, których ten problem dotyczy. Zaledwie cztery procent pracowników hotelowych to członkowie związków zawodowych. Jest to najniższy odsetek spośród wszystkich grup zawodowych. I również z tego względu jest to grupa pracowników najbardziej wykorzystywanych. Zwłaszcza jeśli są to ludzie zatrudniani przez agencje. Paulina Sagan jest członkiem związku Unite. Była jedną z osób, która wystąpiła podczas inauguracji raportu. – Pracowałam dla agencji Central London Facility w Kensington Close Hotel na West Endzie. Którejś niedzieli supervisor pół godziny spóźnił się z listą pokoi do posprzątania. Zdecydowałyśmy więc z dziewczynami, że nie podejmujemy pracy, a w poniedziałek wszystkie zapisałyśmy się do związków zawodowych. Dziesięć osób, same Polki. Część z nich się jednak wykruszyła, a teraz jest nawet tak, że pracą nad zmianami w warunkach zatrudnienia interesuję się tylko ja. Bo chcę coś osiągnąć i nie pozwolę na to, żeby nas oszukiwano i mówiono tak, jak powiedział menedżer agencji: „ja się nie martwię o głupie Polki, bo znajdę sobie tanie w utrzymaniu Rumunki”.

Po prostu działać
Osoby, które działają na rzecz poprawy warunków pracy w hotelach, to nie tylko pracownicy London Citizens czy związku Unite, lecz również wolontariusze, tacy jak Omosefe, emigrantka z Nigerii. Od piętnastu lat sprząta hotelowe pokoje, bez szans na awans. Przez te lata dorobiła się stawki 6,30 funtów za godzinę. Zapisała się do związków po tym, jak pracodawca nie podwyższał jej pensji przez cztery lata. Jest również bardzo aktywna w swojej społeczności, jako liderka Women’s Group przy swoim kościele. Podobnie Monika Tkaczyk, która na co dzień pracuje jako pokojówka, a kończąc pracę o godzinie 13.00 angażuje się w działalność stowarzyszenia Poland Street. – Jak wyglądałoby moje życie, gdybym zarabiała stawkę Living Wage? Gdyby było to tysiące funtów więcej, mogłabym snuć wielkie plany, ale Living Wage pozwoliłoby mi po prostu na nieco więcej wydatków. Mogłabym zabrać syna do kina, albo kupić mu coś nowego do ubrania, może odłożyć coś na wakacje – mówi Monika.

Efekty
Pierwsza z wytycznych raportu „Rooms for Change” mówi o skłonieniu zarządu najdroższych londyńskich hoteli do wprowadzenia stawki Living Wage, jako podstawowej dla wszystkich swoich pracowników. Od miesięcy prowadzone są starania o spotkanie z głównym menedżerem hotelu Andaz z sieci Hyatt. Trwają już za to rozmowy z siecią Hilton. Otworzyła się na negocjacje z London Citizens po trzech latach od momentu pierwszego listu z propozycją spotkania.

Elżbieta Sobolewska
Advertisements