Około 400,000 polskich obywateli

posiada w tej chwili prawo do głosowania w wyborach lokalnych i europejskich w Wielkiej Brytanii. W samym Londynie wiemy że w tym roku 98,799 polskich obywateli zarejestrowano z prawem głosu, a więc niemal tyle ile ma wyborców dzielnica londyńska jak Hammersmith. W dzielnicy londyńskiej Ealing mamy nie tylko 13070 wyborców z polskim obywatelstwem, czyli przeszło 6% elektoratu całej dzielnicy, ale mamy też liczną powojenną polonię składającą się już z trzech pokoleń, a więc dalsze 2% elektoratu. Czy to znaczy że mamy duże wpływy na lokalny magistrat? Cieszymy się dużą reprezentacją polską w lokalnych władzach? Gdzie tam. Na Ealingu powinnyśmy mieċ przynajmniej 5 polskich radnych na 69. Mamy tylko jednego radnego na Ealingu, i nie wiele więcej w całym Londynie. Posłowie przestali liczyċ się z naszymi głosami, naszymi opiniami, niedbale wyrażają się o nas gdy chcą poruszaċ zaogniony temat imigracji. Dlaczego? Po roku 2004 było duże zainteresowanie brytyjskich partii politycznych polskimi głosami. Konserwatyści i Labour drukowali specjalne dwujęzyczne ulotki dla polskiego elektoratu. Organizowano spotkania w Polskich klubach. W wyborach na londyńskiego burmistrza w roku 2008 wszyszcy czołowi kandydaci zabiegali aktywnie o polskie głosy. Poprzedni burmistrz zorganizował specjalne dla nas przyjęcie a potem odwdzięczył się wizytą w POSKu. W wyborach do parlamentu europejskiego w roku 2009 kandydaci ze wszystkich partii londyńskich zjawili się na wspólnym wiecu wyborczym w “Ognisku” zorganizowanym przez Radio Orła. Pod presją lokalnych polityków urzędnicy samorządowi szukali możliwości taniego wynajmu dla lokalnych polskich organizacji czy szkółek sobotnich; ułatwiano pozwolenia na lokowanie polskich lokali; robiono wszystko w urzędach magistratu, w policji czy w straży pożarnej aby udostępniaċ materiały w języku polskim. Z czasem to się zmieniło. W swoich badaniach nad częstotliwością w głosowaniu poszczególnych grup etnicznych na swoim terenie, urzędnicy dzielnicy Hammersmith and Fulham stwierdzili że zaledwie 19% polskich obywateli głosowało w wyborach na burmistrza Londynu w roku 2012. Potwierdzało to doświadczenie brytyjskich kandydatów że odzew ze strony polskiego elektoratu jest słaby. Ich zwolennicy (“political canvassers”), zabiegający od domu do domu o poparcie dla swojej partii, już wiedzą z góry że jak na liście wyborczej ukaże się polskie nazwisko to nawet nie warto pukaċ do drzwi. Reakcja polskiego wyborcy najczęściej brzmi “Nic mnie to obchodzi; to nie mój kraj”.

Z nowej polonii najwyżej przedsiębiorcy lub rodzice dzieci już uczęszczających do szkół angielskich mieli jakąkolwiek chęċ wypowiadaċ się czy głosowaċ. Skutek jest taki że politycy i urzędnicy samorządów nie liczą się już z polskimi potrzebami, nie palą się do bronienia nas gdy jesteśmy szkalowani lub krytykowani w decyzjach sądowych czy w mediach, a zmniejszają się dotacje samorządowe na polskie cele, kiedyś tak entuzjastycznie nam przekazywane. Przy rosnącej niechęci w Wielkiej Brytanii do imigrantów wszelkiego pokroju, to tylko często wyśmiana przez nas polityczna poprawnośċ wśród urzędników panstwowych broni nas przed dyskryminacją administracyjną. Dotychczas ten stan mógł nam zadawalaċ ale teraz koniunktura prawna i polityczna może się drastycznie zmieniċ na niekorzyśċ polskich obywateli. Nastroje anty-imigracyjne i anty-europejskie na Wyspach, a szczególnie wśród Anglików, nasiliły sie dramatycznie od czasu kryzysu bankowego i następującej po tym długoterminowej recesji. To już nie jest ten sam wyrozumiały tolerancyjny naród który nas witał po naszym akcesie do Unii Europejskiej. Wtedy co prawda odzywały się głosy krytyczne na nasz przyjazd, ale pozostały to głosy na marginesie społecznym i politycznym. Oczywiście ta obecna podskórna niechęċ wobec Polaków nasycona jest obawą że już w następnym roku, przybędą tu masowo Bułgarzy i Rumuni, najnowsi obywatele unijny z prawem wolnego dostępu do brytyjskiego rynku pracy. Jeżeli te nastroje anty-europejskie znajdą swój upust w populistycznych hasłach i główne partie polityczne poddadzą się temu nurtowi, możemy znaleśċ się pod rosnącą próbą ograniczenia naszych praw. Nawet mogą nastąpiċ zagrożenia dla pobytu Polaków w tym kraju, o ile polscy obywatele nie załatwili sobie prawo stałego pobytu (“permanent residence”). Stoi przed nami widmo referendum na temat dalszego członkostwa Brytyjczyków w Unii Europejskiej. To referendum może byċ poprzedzone próbami renegocjacji obecnych warunków członkostwa przez rząd brytyjski. W tej chwili sytuacja jest tak płynna i tak uzależniona od obecnego kryzysu gospodarczego w Wielkiej Brytanii i zastoju w Europie,że trudno przewidzieċ jakie elementy prawodawstwa brytyjskiego wobec cudzoziemców mogą byċ zaproponowane. Czasem inicjatywę w tym zakresie mogą podjąċ populistyczne hasła partii UKIP lub ich zwolenników w partii konserwatywnej lub w anty-europejskich mediach. Oczywiście nie wyobrażamy sobie że polskie rodziny czy jednostki pracujące tu rzetelnie przez szereg lat bez łamania przepisów byłyby wydalone a kraju. Polacy którzy będą mieszkali i pracowali tu legalnie, płacąc podatki przez przeszło 6 lat, na pewno będą mogli zostaċ, tymbardziej jeżeli uzyskają po siódmym roku pobytu obywatelstwo brytyjskie. Lecz to nie jest powód do lekceważenia sprawy. Na skutek renegocjacji stosunków Wielka Brytania/Unia Europejska, a tymbardziej w wypadku negatywnego wyniku przyszłego referendum w którym Wielka Brytania opuściłaby Unię, mogą byċ inne poważne zmiany w przepisach dotyczących obywateli unijnych, a szczególnie nas. Wśród potencjalnych propozycji ograniczenia naszych praw mogłyby byċ następujące:

1/ przemiana statusu Polaków z obywateli unijnych na zwykłych imigrantów

2/ utrata prawa głosu w wyborach lokalnych i europejskich dla osób bez obywatelstwa brytyjskiego

3/ potrzeba użycia paszportu polskiego a nie dowodu osobistego przy przekroczeniu granicy brytyjskiej

4/ każdy nowy przyjazd Polaka bez prawa stałego pobytu ma byċ poprzedzony listem zapraszającym i ewentualnie wizą graniczną

5/ ograniczenia w prawach dostępu nowo przybyłych Polaków do rynku pracy, do świadczeń społecznych, do mieszkań komunalnych

6/ wstrzymania dostępu dzieci mowoprzybyłych polskich rodziców do szkół angielskich

7/ ograniczenia na przyjazdy członków rodziny do opieki nad dzieċmi

8/ wstrzymanie dotacji brytyjskich dla dzieci polskich zamieszkałych w Polsce

9/ wstrzymanie dostępu do środków unijnych dla kulturalnych i naukowych inicjatyw polskich w Wielkiej Brytanii

10/ wstrzymenie dostępu do środków unijnych (jak fundacja Erasmus) i tańszego czesnego dla polskich studentów na uczelniach brytyjskich Taki stan rzeczy byłby klęską dla polskiego społeczeństwa w Wielkiej Brytanii i jest naszym obowiązkiem zrobiċ wszystko aby temu zapobiec. Musimy włączyċ się w debatę nad przyszłością Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Trzeba zrozumieċ argumenty tych którzy mają w tej chwili uprzedzenia wobec Unii ze względu na ograniczenia suwerenności, nadmiaru przepisów handlowych i obyczajowych I obawami przed dalszą imigracją, ale trzeba przypomnieċ im jeszcze raz o ogromnych korzyści ach wynikających z udziału brytyjskiej gospodarki w największym rynku na świecie z którym wszystkie inny rynki świata, łącznie z amerykańskim i chińskim, chcą współpracowaċ na najkorzystniejszych warunkach. Przypomnijmy o młodych Brytyjczykach pracujących w innych krajach europejskich I przywilejach dla brytyjskich emerytów w krajach jak Hiszpania. Domagajmy się aby te potrzebne poprawy w uciążliwych przepisach unijnych można było uzgodniċ na forum ogólno-europejskim a nie tylko jako warunki wybrania przez Wielką Brytanię drogę izolacji. Wspierając pozostanie Wielkiej Brytanii w ramach zreformowanej Unii Europejskiej bronimy również interesy Polski i nasz własny status obywatela unijnego w Wielkiej brytanii. Lecz na pierwszym planie nauczmy się korzystaċ z naszego prawa do głosu w Wielkiej Brytanii. Zróbmy to nim nam to prawo zabiorą. 22 maja 2014 odbywają się wybory do parlamentu europejskiego I do lokalnych samorządów w Wielkiej Brytanii. Musimy zapewniċ że się zarejestrowaliśmy I braċ udział masowo w głosowaniu, szczególnie w wyborach europejskich, przeciw kandydatom anty-europejskim z UKIP i ich sprzymierzeńcom w innych partiach. Głosujmy za tymi którzy chcą aby Wielka Brytania pozostała w strukturze Unii. Parę miesięcy przed wyborami powinnyśmy przygotowac wspólnie szereg postulatów dla kandydatów z głównych partii dotyczących spraw bytu i praw Polaków w Wielkiej Brytanii i musimy domagaċ się odpowiedzi od ich kandydatów. Wtedy politycy i media brytyjskie zainteresują się naszymi opiniami i będziemy w stanie mieċ wpływ na przebieg i wyniki referendum europejskiego jeżeli, jak się zapowiada, nastąpi to za parę lat. Mamy prawo jako obywatele polscy I unijni tu mieszkaċ z naszą rodziną. Zasłużyliśmy na to naszą ciężką pracą. Nikt nie powinien decydowaċ o naszej przyszłości w Wielkiej Brytanii bez naszego udziału. Pamiętajcie – nic o nas, bez nas. A głos posiadamy. I dlatego musimy tu głosowaċ. Wiktor Moszczyński Londyn 14/09/2013

Advertisements